Sytuacja
Masz lokal. Goście przychodzą. Na sali ruch. Wieczorem słyszysz: "Szefie, dzisiaj zrobiliśmy dziesięć tysięcy".
Brzmi dobrze.
Tylko że na koniec miesiąca okazuje się, że pieniędzy nie ma. Obroty rosną, zmęczenie rośnie, a zysku brak. Wtedy zaczyna się szukanie winnych. Za drogie produkty.
Za dużo ludzi. Konkurencja. Pogoda.
A często problem jest prosty. Nie masz planu finansowego.
Sygnały, że to Twój problem
-
Nie wiesz, jaki obrót miesięczny daje Ci realny zysk.
-
Nie masz policzonego progu rentowności.
-
Analizujesz wynik dopiero po zamknięciu miesiąca.
-
Operujesz słowem "utarg", ale nie liczysz marży.
-
Nie porównujesz kosztów stałych do obrotu.
Jeżeli któreś z tych zdań jest o Tobie, działasz bez planu.
Gdzie jest błąd
Największy błąd to mylenie obrotu z zarabianiem. Utarg to nie Twoje pieniądze.
Najpierw musi zapłacić za towar, ludzi, ZUS, podatki, czynsz i media.
Jeżeli nie masz zaplanowanej relacji między kosztami a obrotem, pracujesz w ciemno.
Może się kręcić. Może być głośno. Może być pełna sala. Ale biznes może nie zarabiać.
Bez planu finansowego dowiadujesz się o problemie wtedy, kiedy jest już za późno.
Praktyka
- Licz koszty brutto w relacji do obrotu brutto. Nie komplikuj sobie życia.
- Wyodrębnij koszty stałe i policz je uczciwie.
- Ustal konkretny próg rentowności. Masz wiedzieć, od jakiego poziomu zaczynasz zarabiać.
- Sprawdzaj relację kosztów do obrotu regularnie, nie raz na kwartał.
- Myśl w perspektywie kilku lat, nie do pierwszego kryzysu.
To nie jest teoria. To jest elementarna higiena finansowa w gastronomii.
Pytanie kontrolne
Czy dziś wiesz, czy zarabiasz?
Czy tylko masz nadzieję, że na koniec miesiąca coś zostanie?




